XXIII Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka

połączony ze spotkaniem autorskim jurora tegorocznej edycji Turnieju MARCINEM SENDECKIM.

Podczas spotkania nastąpi promocja wyboru jego wierszy "Pamiątka z celulozy(WBPiCAK, Poznań, 2014).

 

Warunkiem uczestnictwa w Turnieju jest osobiste zaprezentowanie swojego wiersza.

 


 

W XXIII Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka swoje wiersze zaprezentowało 15 osób.

 

Zwycięzcą została EWA OLEJARZ - przeczytała wiersz "pfu!"

 

 


 

EWA OLEJARZ

 

pfu!

 

 

cały blichtr, wymowność, subtelność,

niewysławiona grandoza, rajska barwność,

rycerskie obyczaje - razem z ich okrucieństwem,

niezdolnością do współczucia pożegnałam,

jak sądzę bez żalu,

gdy tylko okrzepłam w przekonaniu,

że nikt mi tego nie zarzuci.

zakuta od stóp do głów w stal

podczas wojennych wypraw,

w czas pokoju, czas śmierci,

czas przemijania, czas genowefy,

czas misi, czas młynka do kawy,

czas lasu, czas zmierzchu,

czas snu, czas jawy,

czas czasów czasem posuwany - od tyłu,

od przodu, północą, południem,

estem i westem, mglistą iluzją,

w co wierzę uwierzysz,

którą przekonująco ci wyznałam, jak sądzę,

i że wiesz, o co mi chodzi,

i że wiesz, po co oddałam ci moje dziecko,

a twoje zabrałam,

że je zamieniłam,

więc masz je w łonie.

bo jest twoje.

żegnaj.

 

kocham cię.

kłoska

 


 

MARCIN SENDECKI (ur. w 1967 r.) poeta, dziennikarz. W latach 80. i 90. związany z pismem „bruLion”. Pracował także w dziale kultury tygodnika „Przekrój”. Za tomy Trap22 i Farsz był nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Za Farsz otrzymał również nominację do Nagrody Literackiej Gdynia. Debiutował w 1992 r. tomem Z wysokości. Opublikował kilka tomów wierszy, wraz z Marcinem Świetlickim i Marcinem Baranem zredagował w 1997 r. antologię Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler. Zredagował również antologię Pogoda ziemi. Wiersze polskie po 1918 roku wydaną w 2010. Do tej pory ukazały się: Z wysokości (1992), Książeczka do malowania Legnica (1997), Parzellen Mainz (1997), Muzeum sztandarów ruchu ludowego (1998), Parcele (1998), Parcelas (2001), Opisy przyrody (2002), Szkoci dół (2002), Z wysokości. Parcele (2006), Trap (2008), 22 (2009), Pół (2010), Farsz (2011), Błam (2012).

 


 

Pamiątka z celulozy to obszerny wybór wierszy Marcina Sendeckiego. Obszerny, biorąc pod uwagę względnie niewielką objętość tego niezwykłego dzieła. 88 utworów z ogółem nieco ponad 260, które opublikowane zostały w książkach poetyckich autora Farszu, począwszy od 1992 roku (właściwie 1993), na roku 2011 jak dotąd kończąc, to niemal dokładnie trzecia część całości. Podstawę wydania niniejszego wyboru stanowią wiersze zebrane, które ukazały się staraniem Biura Literackiego we Wrocławiu w 2012 roku jako Błam (1985-2011). Respektując organizację tamtego wydania, w powyższym wyborze umieszczono utwory z tomu Grunt – w rzeczywistości z książki o tytule Z wysokości. Parcele (2006), która prócz powtórzeń wymienionych tomików z lat dziewięćdziesiątych zawierała również niedrukowane poprzednio w formie książkowej wczesne wiersze Sendeckiego. 
Tytuł Pamiątka z celulozyzapożyczony został z pierwszej części tomu Szkoci Dół (2002).

 

(Z Posłowia – Paweł Mackiewicz)

 

 


 

Marcin Sendecki, wiersze:


[Ni]

Dziś chłodna noc Jaka wstanie rano
po żmudnym wieczorze? Taki suchy dzień
w popielatej sukni Nieruchomy jak pławikonik
na czatach Ani dotknąć skroni ani zajrzeć pod rzęsy

grzbiet stopy strupek na goleni senny pot w pachwinie
kret przechera nie myśli pozwolić Jego krecie prawo portfel
akcji strzeliste jak iglicznia sumienie nieśmiertelnik z brokatem
najlepszy Chmurka kołysanka farbuje cny świat W zgorzeliefektów


dół podkolanowy
i lód jemu niesie
gwiazda gorejąca

w bruździe kręgosłupa
mokrej drzazga duszy
Krew i mleko w dłoni

 

 

[Em]

Stary tłusty nudny posępny monitor
Z balu kuracjusza do ujścia po łzawej
salwie w kapitanat portu i admiralicję
Z pręta włos

Jeśli urodziłeś się w latach z reklamy
Coraz to nowych latach z reklamy
Wszystko się naprawi Miej czelność
Zorza głos zadławi

Ront pilnuje latarni
żebyś jasno zbiegła
oderwać kolczyk

od burty
Log: rdza żelazo zmocuje raz głęboki zostawi
Ciemność nurt zagrabi

 

 

[Ska]

Noc ujada Dzień parzy
Może później
Jakieś później skądeś
Pod ciężką powieką

Na skostniałej plaży
Pyszne popołudnie
Gotowe do drogi
Fala czeka

Ujada Zstępuje w głąb
Siebie łowi sortuje
Skądeś wlecze

Warkocz ości morszczyn
Warkot diesla Serce
Na skakance

 

 

 

[Krom]



Od progu zstąp Hurmą w dół guzik haftka zapinka sprzączka kolczyk i klips 
Ten błyszczyk chciałbym pobrać do ust en gros Na wybuchowy indeks 
plwa kram Swąd zakłada dym co nas odłoży ad acta jak dobra pani wek 
na zapomnienie w ciemność sklepu z duszą na ramieniu bo tak 
powiedział horoskop Uniewinniona bo schowała też hafkę i klips

 

Na sprzeczne rojenia tłum Na tłumne przecznice rój pikuje en masse 
Wesoły klip z tego bez trzech zdań wyprawimy na płask 
z lirą w herbie Głęboko na wokandzie elizejski konkurs

 

Trwa dzień po dniu co do dnia aż

 

po smoczy ząb Selene Przez szkło Black out Helikopter tnie niebo świeci 
się To samo i zimno Innych piekło na wskroś Nie zjeść wyjść zapalić 
oddać się w pacht i zagrać ogony przy niebacznym brzasku Dość 
na tym Scena przy strumieniu outdoors w wirze spalin To powiedział horoskop

 

Mało co słyszałem

 

Metaliczna szarość 
w blasku twoich powiek

 

 

 

Stóg, trefl, wir

 

Mówi się. Bushmills szybko obniża
gorączkę i mała go chętnie przyjmuje.
Las dóbr. Las trefl. Stóg dóbr.
Należy się przypis?

 

Czego ode mnie chcecie, stracone
zachody na śmieciowym kontrakcie?
Co ma być, niech się parzy.
Byle nie dać się znieść.

 

Byle nie dać się znieść.
Jaki długi ten wieczór, wichrowe ciasteczko
zgryzione przez wir. Carmenere?

 

Miserere, wieczna lampko
zippo. Żużel patrzy.
Widzi to, co ty.