Instytut Mikołowski / ul. Jana Pawła II 8/3 / 43-190 Mikołów / tel./fax: 032 738 07 55 / e-mail: instytutmik@poczta.onet.pl

Poezja

Dostępność: Brak
Cena: 0.00 zł

Konrad Wojtyła

może boże

[ ROZPROSZENIE ]










rozproszyłem się więc puch

serca, mięśni i ramion

znaczy wycinek ulicy

mimowolnym gestem otwarcia

na zamknięcie się

wreszcie.




odchodzi wszystko

rozprasza coś

za przeproszeniem.




umiera mi bóg kończy się




na dobry początek.

prószy się, sypie

bezszczelny i nie

miły już.







[ ... WGRYZA SIĘ, SZELEŚCI ]










coś wgryza się, szeleści, rzęzi, nic napotyka

przeszkoda języka na gruz i piach w szczelinach ust

majaczy znów kolejny trucht po ciele wzdłuż

w spokoju kurz i wilgoć, co deski z trumny zabiera.




tętnic skurcz nagły, tak od serca wylew

deszczu na pola, bo pora zimowa i łatwa

do uwodzenia. nawozi, upiększa, ryje

w ziemi niewiele zmieni bo tworzy się

wszędzie i nigdzie.




pożądanie nieskończoności albo wieczność

coś na wagę złota nie pogrzebu,

krótkie amen potem spokój.










[ CHROPOWATOŚĆ ]










chropowatość skóry

kojarzy się jednoznacznie

można opluć albo włożyć

harpun rąk

w delikatne wnętrze ciała.

zacząć od góry,

potem sztorm

i pod prąd

światła

krwi.




w muszlach odbijają się

podkowy koni

rżenie strach

kamienie

w dłoniach

wodorostów.




nieskończoność

przypływów i odpływów

spływa na otwartą ranę.









Dawno już nie czytałem wierszy tak bardzo pozbawionych złudzeń…

Nie ma w nich przegrody między pejzażem wewnętrznym i zewnętrznym, po tym samym nagim bezdrożu poruszają się emocje, słowa i ludzie ledwo przez emocje poruszeni, niejasno określeni słowami. Polatuje nad tym jednorodnym (a właściwie: wyrodnym!) pejzażem obnażająca wszystko, okrutna idea Boga, przefruwa coś, co chciałoby być poetyckim porywem znaczeń, ale jest jedynie milknącą co chwila próbą wyrazu. Zanim zamilknie – formuje doskonały wiersz.

Patronat Becketta wydaje się niewątpliwy.

W tym świecie uczucia kurczowo przywierają do ludzi, jakby bały się, że zamrą w bezosobowym uniwersum. Postać ojca – wyróżniona przez poetę – nie tyle obdarzana jest uczuciami, co służy uczuciom za ostatni możliwy „przedmiot”, na którym mogą się zatrzymać, żeby nie dać się wywiać owemu „nic” gwiżdżącemu między początkiem a końcem świata.

Na granicach tych wierszy stoi śmierć. Ale nie jest ona kończącym wszystko urwiskiem. Raczej zaciera granice ludzi, rzeczy i krajobrazów, rozmywa je w nieokreśloności.

Nie chciałbym jednak nazywać poezji Konrada Wojtyły nihilistyczną albo bezsilną. Jego krótkie zapisy są zwarte, słowna energia ukierunkowana precyzyjnie. Zbyt wiele w tym rzemiośle kuszącej wirtuozerii, żeby z chęcią nie poddać się formowaniu w zimnych strukturach. Napięte emocjonalnie rytmy znaczeń utrzymują w postawie pionowej to, co chciałoby się rozsypać, zmienić w gruz. Im więcej depresji, tym więcej mistrzostwa. Może zbyt łatwo byłoby powiedzieć, że mistrzostwo przezwycięża depresję – ale coś w tym jest…




Piotr Matywiecki


odsuniecie
odsuniecie