Mirka Szychowiak

Poetka, w Instytucie Mikołowskim wydała tom wierszy Jeszcze się tu pokręcę (IM, 2010),

nominowany do Literackiej Nagrody Nike 2011.

_________________________________________

 

WIERSZE

 

Fru

Chłopcy z drogówki pokazują mi przejście  
dla pieszych. Wiem gdzie są pasy, ale  
odsuwam je; szykuję się do skoku na drugi 

brzeg ulicy. Stopa wsparta  na krawężniku

– pochylona, obliczam odległość.  
Chłopcy w myślach liczą ze mną, grożą palcem;  
od tygodnia mamy próby odpornościowe. 

To taka mała obsesja, Janku. Patrz, tam 
stoi budka z popcornem, pachnie 

na kilometr, a ja bym chciała bez kolejki. 

Pogasły wszystkie światła, nie mam świateł  
wcale, na popcorn nie mam i co ze mną będzie, 
Janku? Tutaj pusty chodnik i ja taka 

rozmemłana. Tabletki przestały pilnować,

a na czczo – coś ciągnie do krawędzi,  
każe iść tam, gdzie nie można się zmieścić. 
Gdybyś mnie wtedy przeniósł na tamtą stronę, 
nie musiałbyś dzisiaj warczeć, a ja się ulatniać. 

I tak mi teraz wstyd, bo ty się wstydzisz  
za mnie. Ale czy można coś z tym zrobić?  

To już nie na moją głowę.

 

* * *

 

Pisk

Ubywa wody, dni coraz bardziej śmiertelne,

krajobrazy płaczą samotnie. Kto będzie szczepił

i rozsiewał tę moc, zbierał krople, czemu nie ja?

Niczego nie można podzielić na pół, nic już nie chce

być całe i żywe. Co było moje, ktoś zabrał bez pytania.

Rzeczy znalezione, tylko to teraz mam. Wysuszony

pejzaż, puste rzeki i kilka wystraszonych ptaków

z objawami choroby sierocej. Jesteśmy tacy

niepodobni do wszystkiego, co kocham.

 

_____________________________________________________

 

Fragment wywiadu z autorką nt. książki "Jeszcze się tutaj pokręcę":

 

1. O czym jest pani książka?

Jej akcja rozgrywa się głównie na planecie Ziemia. Jak wszystkim wiadomo, prawdopodobnie tylko tu dzieje się życie, które pozwala się dotknąć i posmakować. Przechadzam się po tym świecie i gadam na głos, czasem podsłuchuję i próbuję się uporać z tym, co mnie wytrąca z rytmu. Mnie i innych obywateli tego świata.

2. Jak pani sobie wyobraża swojego czytelnika?

Jako osoba mająca na swoim koncie trzy wstrząsy mózgu, mam wrażenie, że mój czytelnik idealny to ktoś, kto potyka się na równej drodze, a bez trudu pokonuje wyboje, nawet wtedy, gdy musi nad nimi przefrunąć. A poważnie: taki ktoś, jeśli już wszedł czy włamał się do moich wierszy, powinien mnie usłyszeć i dać temu wyraz. Bez względu na to, czy jest mu ze mną po drodze, czy nie.

3. Jaka jest najważniejsza książka w pani życiu?

Jest jedna, od której jestem uzależniona - to "Jesień w Pekinie" Borisa Viana. Groteska, czarny humor i absurd, z pozoru niemożliwy do przyswojenia, ale we mnie wzmacnia pewność, że to wszystko się działo naprawdę. Wierzę tej książce. Albo zwariowałam. Nie szkodzi. Napisałam kiedyś, że paranoja daje czasem trochę szczęścia, choć zdarza się, że boli.

4. Za żadną cenę nie chciałabym pisać jak...

Ktokolwiek inny. Lepiej czy gorzej, szukam własnego języka, staram się stawiać kroki, omijając pozostawione wcześniej ślady. Jeszcze nie wiem, jak to się skończy, ale z ryzykantami łączy mnie dość bliskie pokrewieństwo.

 

(Gazeta Wyborcza, 15.07.2011)