Agata Cichy "Piołun"

W Piołunie słowa są głośniejsze od bomb – zabiją jednych, uzdrowią innych. Agata Cichy pisze trochę jak szamanka, trochę jak wiedźma; próbuje krzywdę „odczarować” słowem-farmakonem. Jej podmiot obraca się najczęściej w kręgu rodzinnym, uporczywie traumatycznym, złym i pełnym przemocy; poetka przelicytowuje tę przemoc. Wyzwala ona bowiem niespodziewane moce i energie języka. Piołun dowodem.

Anna Kałuża

 


 

„Cudowne jest to, że każdy dzień przynosi nam nowy powód do zniknięcia” – myśl Ciorana jest nie tylko mottem dla Iluzjonisty, ale jawi się jako metaformuła dla pomieszczonych tu wierszy; śmiesznych trenów, których lektura zabawnie boli i czule truje. Nie o językowe sztuczki (zabawy z awangardą) i balansowanie na linie (klasycznej poezji) tu chodzi, ale o akrobatykę zerwań – o „wypot z klątw i flegm”, o „wgryzanie i rozgryz”, o „wzwód i zawód”. Na arenie brylują „klauni z rozwolnieniem”, i komik, który „widzi gówno” i „mówi gówno”. Nadto w ofercie „zdejmowanie głowy”, „picie rtęci”, „salto mortale” i trik z siekierą, która „ładnie błyszczy w czarnych lokach”. Publiczności nie opuszcza poczucie humoru. To pokaz do grobowej deski, który trwa, choć już dawno się skończył tak, jak „matka-piołun”, ojciec z grypsami na skórze i brat, co zamarzł przy trzeciej stronie słupka. Wszystko jest przecież „kwestią czasu i piasku”.

Konrad Wojtyła


 

Wydanie I, 2019

Redakcja: Maciej Melecki

Format: A5 (145 x 205 mm) ze skrzydełkami

Okładka miękka, foliowana

stron: 38

Biblioteka Arkadii – pisma katastroficznego, tom 160

ISBN: 978-83-65250-51-3

cena: 15 zł

Publikacja została wydana dzięki dofinansowaniu ze środków Teatru Małego w Tychach.